Mapa Serwisu Poleć Serwis Strona Główna Kontakt

Tunel aerodynamiczny

Tunel aerodynamiczny zbudowany przez Gdańskie Zakłady Remontowo-Montażowe jest pierwszym takim urządzeniem w Polsce. Trwają właśnie ostatnie testy i poprawki maszyny, która ma służyć do treningów spadochroniarzom, ale bawić też wszystkich, którzy choć przez chwilę chcą poczuć się jak ptak.

 

Na pomysł budowy maszyny w 1996 roku wpadł Dariusz Makowski, spadochroniarz z Bydgoszczy. Pracował wtedy jako policjant, a pierwszy w życiu skok ze spadochronem oddał 12 lat wcześniej.

- Zatrzymałem do kontroli TIR-a, który wiózł gigantyczne wentylatory. Zaciekawiły mnie ich rozmiary i moc, ale wtedy nie miałem ani czasu, ani pieniędzy, by marzenie o pierwszym w Polsce tunelu aerodynamicznym zrealizować - wspomina Dariusz Makowski, w środowisku spadochroniarzy bardziej znany jako MaxFly.

Mimo tego już następnego dnia skontaktował się z prezesem Gdańskich Zakładów Remontowo-Montażowych.

- Początkowo zdziwiłem się, że komuś przyszło do głowy, by coś takiego zbudować. Ale szybko zaraził mnie entuzjazm pana Darka - mówi prezes GZRM Leszek Pękala. - Zrobiliśmy projekt i okazało się, że jest to możliwe. Od lat nasze wentylatory służą np. w kopalniach KGHM, więc skoro firma znad morza ma wkład w rozwój górnictwa, to dlaczego nie miałby pomóc także w treningach spadochroniarzy - uśmiecha się prezes.

Inwestor pozyskał współfinansowanie Unii Europejskiej, która do wartego ok. 1,2 mln zł projektu dołożyła 350 tys. zł. I zaczęły się prace, ale projekt jest prototypowy i nie wszystko jeszcze działa tak, jak powinno. Upraszczając: maszyna ma na razie za małą moc. Pęd powietrza wystarcza na uniesienie drobnej kobiety, ale mężczyzna o przeciętnej wadze jeszcze swobodnie w tunelu nie polata.

- Rzeczywiście, mamy małe problemy, ale są też pomysły jak je pokonać. Brakuje nam ok. 10 proc. mocy, co przy kilku korektach konstrukcji da się osiągnąć. Jeśli wszystko się uda, na wiosnę tunel powinien działać - mówi Dariusz Makowski.

Na razie podmuch nie ma prędkości ok. 200 km/h, którą osiąga swobodnie spadający skoczek w tzw. pozycji płaskiej. Przekonał się o tym choćby Bartosz Żukowski, gdyński rekordzista Polski w formacji płaskiej, który testował prototyp na prośbę Dariusza Makowskiego. Nie oznacza to, że nie da się polatać, czego dowiodła zdecydowanie lżejsza od niego Anna Tykwińska.

- Było świetnie. Myślałam wprawdzie, że wzniesie mnie nieco wyżej, ale okazuje się, że to nie takie proste jak się wydaje - mówiła tuż po wyjściu z tunelu.

Jeśli prace uda się szybko zakończyć będzie to pierwszy tunel aerodynamiczny w Polsce. Stanie w Prądkach pod Bydgoszczą. Do tej pory spadochroniarze z Polski trenują głównie w położonym nieopodal Dortmundu Bottrop oraz w Pradze.

Równolegle trwają jednak prace nad budową innych tuneli aerodynamicznych w Polsce. Na bazie podzespołów wytwarzanych przez GZRM powstanie tunel w Lesznie, a licencję i sprawdzoną technologię od właścicieli tunelu w Bottrop wykupił inwestor planujący - także wiosną - uruchomić tunel aerodynamiczny pod Warszawą. Jedna godzina latania w tunelu pod Bydgoszczą ma kosztować ok. 2,5 tys. zł. Dla przykładu - w Bottrop płaci się 700 euro za godzinę i 100 euro za pomoc trenera, co na początku jest niezbędne. Warto jednak dodać, że by "poczuć wiatr we włosach" na początek wystarczy kilka minut zabawy.



Link do artykułu w portalu trójmiasto.pl

 

 
© Wszystkie prawa zastrzeżone dla GZRM
realizacja: noveo interactive
Powered by Quick.Cart